Na szczycie Afryki!!!



 Żeby dojść na szczyt decyduje nie tyle co sprawność fizyczna, ale determinacja i zapanowanie nad chorobą wysokościową. Dla mnie wejście na szczyt było nie tylko spełnieniem marzeń ale także przekroczeniem granic własnych możliwości. Gdy osiągasz coś co wydaje się niemożliwe powoduje, że gdy stajesz przy tablicy z napisem 'Congratulation, you are now at Uhuru Peak...' łzy same spływają po policzkach. Wtedy do twoich komórek nerwowych dociera: 'I did it'.


Czas trwania wyprawy 6 dni. Wejście na szczyt piątego dnia czyli 25.11.2017 o 7:15. Trasa trekkingu Machame Route czyli tzw, Whiskey Route uznawana za najładniejszą krajobrazowo. Nocleg w namiotach. Temperatura w nocy poniżej 0 stopni. Temperatura na szczycie ok. minus 10 do minus 15. Pogoda podczas wyprawy zmienna jak w kalejdoskopie, ale zazwyczaj poranki słoneczne a  popołudnia pochmurne z opadami deszczu. Nasi codzienni towarzysze oprócz dwóch przewodników to Acetazolamid i Malarone. Przebieg dnia to standardowo pobudka o 7:00, poranna toaleta czyli miska z gorącą woda czekającą przed namiotem 7:15, śniadanie 7:30, wymarsz ok. godziny 8:00/8:15.  Przebieg trekkingu - każdy dzień oznaczał nowa trasę i różną odległość do pokonania. Nasz główny wróg to choroba wysokościowa -  początek od ok 4600 m. Główne objawy (w moim przypadku) to nudności. Atak szczytowy - czwartego dnia o godzinie 23.30. Odległość do pokonania ok. 6 km w żółwim tempie. Dotarcie do Stella Point ok. 6:30. Uhuru Peak  7:15!!!!! Radość i satysfakcja nie do opisania słowami. To po prostu trzeba przeżyć!

No dobra zacznijmy od początku. Nie będę opisywała dokładnie trasy i jej przebiegu bo to znajdziecie na co drugiej stronie internetowej poświęconej wyprawie na Kili. 
Jak powszechnie wiadomo, aby móc dostać się do Parku Narodowego i tym samym rozpocząć trekking na dach Afryki, trzeba wynająć przewodników i tragarzy. My stworzyliśmy naszą własną 4-osobową grupę. Nasza wyprawa zorganizowana została przez Kilimanjaro Heroes Adventures (e-mail: info@kilimanjaroheroes.com albo evaristndererubusa@ gmail.com strona internetowa www.kilimanjaroheroes.com. Koszty to 1400 $ od osoby. Cena zawierała 2 noclegi w hotelu (przed i po wyprawie), opłaty za pobyt w parku i pełne wyżywienie. Przewodnicy, kucharz i tragarze nie dostają pełnego wynagrodzenia, dlatego trzeba uwzględnić jeszcze napiwki. 
Poziom trudności trekkingu nie należy do trudnych a  nawet powiedziałabym ze jest dość łatwy, ale atak szczytowy i starcie w choroba wysokościową to już nie jest bułka z masłem. Dużym komfortem jest to, że maszeruje się z małym plecaczkiem a reszta noszona jest przez tragarzy. Gdy docierasz do obozu wszytko na ciebie czeka - rozłożony namiot, miska z ciepła wodą i ciepłe jedzonko.
Do Parku Narodowego nie można wnosić plastikowych butelek, dlatego ważne jest aby posiadać camel bag albo bidony na ok. 3 litry, taki jest bowiem dzienny przydział wody. Główne rekomendacje to dużo pić i jeść i oczywiście pole pole czyli powoli.



Kili z okna hotelu.

Na starcie... jeszcze nie wiemy co nas czeka.

Podwieczorek czyli dzienny przydział popcornu i gorąca kawa.

Pobudka czyli jak najszybciej wyjść ze śpiwora żeby nie zmarznąć.

Kolejny śpioch.

Mama Kili

Nasz czterogwiazdkowy hotel.

Gotowa na śniadanie.

Takie widoki

Szczotka, pasta, brak kubka i ciepła woda.


Artystyczne zdjęcie ze szczotkowania zębów.

W drodze...

Dobry humor to podstawa.







 Nasz przewodnik Fredy.

Jeden z najpiękniejszych wschodów Słońca.


On the top of Africa.
W drodze powrotnej.

Ostatni taniec na pożegnanie i zakończenie wyprawy.








Komentarze

  1. Fantastyczna przygoda, mój mąż coś ostatnio przebąkuje o takiej wyprawie, ale chyba się nie odważę... może jak jeszcze do tego podrosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale przygoda! Bardzo zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Urzekające widoki na zdjęciach. W szczególności wschód słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekscytująca wyprawa. Jest czego pozazdrościć :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka długa wyprawa w góry musi być wyczerpująca, ale za to widzę, że było co zwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam długie wyprawy w góry. Też nie długo planuję wybrać się na podobną wędrówkę po górach w Afryce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nie miałbym odwagi wybrać się na taką wyprawę :) Nie mniej góry wyglądają bardzo zjawiskowo.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty