Zugspitze 2968 m.n.p.m



  Wyprawę na Zugspitze podzieliliśmy na dwa dni. W sobotę rano wzruszyliśmy samochodem w kierunku Garmisch Partenkrichen. Po 3 godzinach jazdy byliśmy w Grainau na parkingu przy Höllentallstrasse.

To tutaj rozpoczęła się nasza piesza wędrówka. Pierwszym celem był wąwóz Höllentalklamm. Jedno z piękniejszych miejsc podczas naszej wyprawy. Liczne wodospady, skały, odłamy lodowe, mosty, tunele tworzą niesamowity krajobraz. Za wstęp do wąwozu trzeba zapłacić 4 euro, ale z całą pewnością warto.  Potem jeszcze godzinka sprawnego marszu i dotarliśmy do schroniska, w którym spędziliśmy noc. Odczuwałam lekki niedosyt, że po tak krótkim spacerku (nawet nie zdążyłam się spocić) to już koniec, dlatego jeszcze postanowiłam odwiedzić miejscowe owieczki i się z nimi poprzekomarzać. Wkrótce zaszło słońce, dzień dobiegł końca i cała nasza piątka udała się spać.

Następnego dnia, wstaliśmy o godzinie 5:30, po szybkim śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą wędrówkę. Trasę od schroniska można podzielić na trzy etapy:  via ferrata- lodowiec- via ferrata (aż do szczytu). Pierwszy odcinek jest zdecydowanie najłatwiejszy, jeżeli chodzi o lodowiec, to też nie ma co panikować. Mój mąż zaopatrzył mnie w raki, więc to był w ogóle luzik, ale on bez sprzętu również dał radę. Ostatni odcinek wyprawy był zdecydowanie najbardziej wymagający i tutaj trzeba posiadać 'lekką' kondycje. Ale jakby nie było po 6,5 godzinach wędrówki, cała nasza piątka stanęła na szczycie. Tam nie pozostało nam nic innego jak Schnitzel i bawarskie piwko! Oczywiście na dół zjechaliśmy pociągiem :)

Dopiero początek a zadyszka już jest :P


Höllentalklamm

Höllentalklamm

Höllentalklamm i Krzyś




W drodze do schroniska

Pierwsza via ferrata

Lodowiec

W drodze na szczyt



Eibsee

Widok ze szczytu.

Komentarze

Popularne posty